• Wpisów:1065
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:2 dni temu
  • Licznik odwiedzin:104 825 / 1868 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
A u mnie co?
A mała u starego na tydzień.
Ja dzisiaj do mysia pysia swojego na kilka dni.
Dopiero dzisiaj się zobaczymu po tym jego urlopie. Już go prawie zapomniałam przez te 2 tygodnie
 

 
Taka refleksja z dupy mnie naszła, bo siedzę w pracy i się nudzę, bo ktoś tam nie nadąża.
 

 
Często słyszę, że dziewczynkę to trudniej wychować.

Ja uważam zupełnie odwrotnie. Sztuką jest wychować chłopca na naprawdę fajnego faceta.
  • awatar fabularium: Moja matka ochoczo by to potwierdziła. :-D Szybko zaczęłam w miarę samodzielnie myśleć, zadawać niewygodne pytania itd. Męczyłam ją i irytowałam. Choć bywała dumna ze mnie (dobrze się uczyłam, ale też do czasu cha cha). Potem zostałam rodzinną czarną owcą, bo nie dawałam sobą kierować. A znacie takie powiedzenie: dzieci wychowuje się nie dla siebie, ale dla świata? No i dla nich samych, co powinno być sprawą najbardziej oczywistą. Jak niewielu to potrafi... Mamy dzieci również z czysto egoistycznych pobudek. Znam takich, którzy córkami zapewnili sobie - wg ich mniemania - pewną opiekę na starość. Wg mnie wychowanie dzieci wymaga ogromnego nakładu pracy, cierpliwości, zaangażowania emocjonalnego i intelektualnego itd. Niewielu na to stać, dlatego mamy, co mamy. :-/
  • awatar antybohaterka: Synowie to ciezkie przypadki. Jak i caly rod męski :) Ale dziewuchy teraz wcale nie lepsze. Wystarczy posluchac jak pieknie sie wyrażają.
  • awatar preen: Mam takie samo zdanie. Znam wiele rodzin, tzw. "Dobrze sytuowanych", a syn cham i prostak.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Mam taką znajomą jeszcze z gimnazjum.

W szkole nie utrzymywałyśmy kontaktu. Później też nie, aż pewnego dnia, jakoś pół roku temu napisała do mnie na fb jakby nigdy nic, że próbowała się zabić i jest połamana.

Poskładała się fizycznie. Psychicznie nie do końca. Utrzymujemy kontakt. Staram się ją wspierać Czasami się spotkamy na jakąś kawę czy kino. Dziewczyna ewidentnie ma depresję. W ogóle jakaś dziwna. Cały czas miałam wrażenie, że jednak choroba jest bardziej skomplikowana niż zwykła depresja.

W poprzednią sobotę zadzwoniła do mnie o 6 RANO! I gadała jakieś bzdury, że ktoś jej namieszał w telefonie, że wynoszą jej rzeczy ze strychu. Próbowałam ją uspokoić, doprowadzić do porządku. Dopytywałam skąd takie przypuszczenia, ale nie potrafiła wyjaśnić.
Zadzwoniłam do niej popołudniu i pytam co to miało być? Choć była już świadoma nie potrafiła mi tego wytłumaczyć. Jak zapytałam o co dzwoniła do mnie w sobote tak wcześnie to odpowiedziała, że chciała zapytać co u mnie słychać. Jak zapytałam co z tym telefonem i strychem to odpowiedziała, że jej się wydawało, że czuła jakiś taki niepokój.
Od tego czasu cisza. W sobotę do niej napisałam. Cisza. Znowu napisałam. Cisza. Dzwonię. Nie odbiera. Piszę, dzwonię, piszę i nic. W chuj dziwne. Zawsze reagowała od razu.
W niedziele kolejne próby kontaktu i dalej nic. Już byłam pewna, że coś się stało. Przypomniałam sobie, że przecież mam jej nr stacjonarny, więc dzwonię.
Odebrałam ojciec. Mówi, że jej nie ma. Pytam jak mogę się z nią skontaktować, bo próbuje od wczoraj i nic, a on na to, że "nie, na razie nie". Pytam czy coś się stało, bo w poprzednią sobotę do mnie dzwoniła i była to bardzo dziwna rozmowa, więc się martwię. Zawahał się chwilę i się rozłączył...
  • awatar MamaNaWózku: @Haniya: no taki trochę podobny przypadek... Ja jestem za miękka i nie potrafiłam jej tak olać :/
  • awatar MamaNaWózku: @pastelowa30: @Ajsi: jestem tego niemal pewna...
  • awatar Haniya: Mialam podobny przypadek, dawna znajoma ktorej prawie niae znalam odezwala sie po latach i zaczela opowiadac o chorobach i depresji, w koncu skontaktowalam sie z resztą dawnej 'ekipy', kolegą ktory ją dobrze znal, powiedzial ze ona ma straszne problemy, wymysla sobie choroby i zabiegi w szpitalu, szantazuje ludzi emocjonalnie, zablokowalam ją bo byla naprawde nahalna, wydzwaniala do mnie po 5 razy dziennie mimo ze nie dalam jej swojego numeru (!) No ja nie bede nianczyc doroslej baby z ktora bylam ze 3 razy 15 lat temu na piwie....
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Korzystając z okazji, że G. nie było spakowałam mnie i mała i wbiłyśmy do niego na chatę póki wolna
Lepszej frajdy to jej zrobić chyba nie mogłam. Serio. Była taka zadowolona z pierdół, bo winda, bo rybki, bo u niego, a jak wróciłyśmy do domu to powiedziała, że tam było fajniej, bo był taki spokój...

I tak mi to dało do myślenia. Może ten krok nie jest wcale taki skomplikowany jak go sobie wyobrażam? Mam na myśli Zu i jej reakcję na taką zmianę.

Męczy mnie mieszkanie z rodzicami. Ją też ewidentnie, a G... z nim jest jakoś tak pewnie. Zupełnie inaczej niż wcześniej. Pierwszy raz czuję, że naprawdę mam faceta, że mogę na niego liczyć i ufać.

Chyba czas przestać wszystko komplikować, rozkładać na czynniki pierwsze i analizować.

a on już wraca!
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Moje życie ostatnio nabrało takiego tempa, że nie nadążam!
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Jeszcze się nie pozabijaliśmy
  • awatar Gość: @Zapisane W Pamięci.: dupę to on ci wyściskał przecież jeszcze ci mało? Ło ale chcica hahahaha
  • awatar Gość: @Zapisane W Pamięci.: latać to masz ale koło niego swojego Pan w kuchni, ZROZUMIANO!
  • awatar Zapisane W Pamięci.: ja sie zastanawiam czy z moim po ślubie nie będą latać talerze :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
W związku z tym, ze Zu jedzie jutro na tydzień do taty to ja jadę na tydzień do G.
Chyba, że mnie wcześniej wkurzy. Albo wykurzy

To dopiero będzie próba.

Dalej mam nerwa. Wiec G. już mnie wkurza oby mi przeszło do jutra
  • awatar Gość: Ło ale będzie łubu dubu hahahaha i znowu testy hehehe
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jakiś nerw mną dzisiaj szarpie
 

 
Napisałam bezczelnie do ojca Zu propozycje, że może wspaniałomyślnie dorzuci się do wakacji dziecka.
I czekam, ale coś czuję, że to lekka przesada z mojej strony. Alimenty i tego jego ogromne zaangażowanie w wychowanie dziecka chyba zdecydowanie powinno jej wystarczać

Na razie milczy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Piers z kurczaka, kasza jaglana.
Co do tego, zeby szybko, latwo i przyjemnie? Najlepiej jednogarnkowe.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
I w ogóle to jestem przemęczona.

Padam na ryj. O 21 już jestem dętka. Szkoda mi tak wcześnie się położyć, bo szkoda życia na spanie. 5:30 pobudka i jazda.
Często ciagne na rezerwie i brak czasu na cokolwiek. Na zakupy nie mam kiedy wyskoczyć.

Smuteczek w chuj
 

 
Chyba nic mnie bardziej nie wkurwia niz nadmiar ciuchów Zu!!
Specjalnie prawie nic nie kupuje, bo inny kupują nadmiar, a tego co ja bym chciala2 to nie ma, bo przecież nie kupuję, bo sporej części już z tego co m ani razu nie ubrała!

W szafach się nie mieści. W moich już też nie. Prasuje wszystko i wszystko kurwa pogniecione.

Jutro robię generalne porządki i pozbywam się połowy. Zawsze, gdy je przebieram i coś jest lekko przymale to moja mama się wtrąca, że szkoda. Będzie do domu i na ogród.

Nichuja. Jutro wyjebię połowę.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zu jest tak zazdrosna o G., ze juz nie wiem co mam robic.
Uwielbia go. Ciagle o niego pyta. Jak ma przyjechac to czeka jakby niewiadomo kto mial przyjechac i na krok go nie odstepuje. I w tym tkwi problem. Jak jestesmy we trojke to mysli, ze on jest tylko dla niej. Nie da porozmawiac. Licytuje sie, ze ze mna wiecej czasu spedzil co jest bzdura, bo non stop sie z nia bawi. Po prostu zabiera go i sie bawia. Jak na chwile usiadsie ze mna znowu go wola i nie odpuszcza. No dramat.
Co robic? Jak zyc?
Serio nie wiem. Pozniej z nia rozmawiam, tlumacze. Niby kuma. Zgadza sie i na nowo pozniej to samo.

A on sie z nia bawi jak dziecko. Podpuszcza ja, broja razem i dlatego ona taka zakochana.
  • awatar mietowy.dzem: to zabawa w dobrego i złego policjanta. Ty mówisz jedno oni później razem dobrze się bawią. Musicie być konsekwentni w tym co mówicie Zu. tak wiem, Zu jeszcze mała może nie zawsze wszystko dobrze zrozumie ale ona też musi mieć jasno postawione granice. Później będziejuz na to za późno.
  • awatar Tooona: To juz on musi postawic granice i jej wytlumaczyc ze on idzie pic kawe i odpocAc a ona moze sie w tym czasie bawic sama. I ze za godzine znow beda szalec. I byc konsekwentnym.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dzisiaj w pracy kierowniczka zaprosiła mnie do swojego pokoju. Poszłam za nią bie wiedząc co mnie czeka, a czekała pani naczelnik z propozycją umowy na zastępstwo!! Bo jestem na zleceniu.

No zwariowałam! Liczyłam na to bardzo, ale do końca nie wierzyłam, że się uda zahaczyc. Ostatnio odeszły 2 dziewczyny co były na zlecenie bez możliwości zostania.

Ale się cieszę!
 

 
Test ujemny. Ciocia przyjechala.
Kamień spadł mi z serca, a pozniej2 dopadło lekkie rozczarowanie.
Nie do pojęcia. Nie planuje wcale.
G. podszedł tak spokojnie do sprawy i tak hmmm... odpowiedzialnie(?), że może to przez to.

Nie mam kiedy pisać. Wieczorami jestem tak padnięta, że nie mogę skleić myśli. Praca, Zu, dom i gdzieś tam w między czasie G. Brakuje czasu. Doba jest zdecydowanie za krótka.
Jednak nie narzekam, bo tak poukładanego życia to chyba nigdy nie miałam. Jestem przeszczęśliwa!
G. ma tak świetny kontakt z Zu. Ciągle o niego pyta, kiedy przyjedzie. Mają swoje sprawy, tajemnice i razem trzymają sztamę Pod względem Zu to chyba lepiej trafić nie mogłam. Myślę, że jeśli chodzi o mnie to też jest tak.jak być powinno

W pracy też spoko. Sporo pracy no i nudna, bo księgowanie to żadna rozrywka, ale mam fajna kumpelę, którą niestety przenoszą do innego pokoju, ale blisko więc i tak nienajgorzej

No i na razie tyle, bo mam brak weny i wracam do "Ofiary losu" Lackberg
 

 
Okres mi się spóźnia 11dni.
Zaczynam się na serio denerwować.
 

 
Trzeci dzień umieram z nudów w pracy, a zaraz mi dowalą wyciągów, że się załamię.
 

 
Zrobiłam sobie jajecznicę ze szczypiorkiem, a mama się mnie pyta gdzie jest ten młody por co Zu wywala
 

 
Dupa mnie boli.
Przedziurawiła mi się poduszka pod dupę do wózka.

To jest dopiero kurwa dramat.
Za tydzień dopiero będę miała.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
A w piątek to miałam taką niesamowitą przygodę w pracy...
Wyjebało mnie z programu do księgowania. Nie mogłam się zalogować. Error erroe błędne hasło błędny login.

Dzwonię do informatyka i opowiadam mu moja sytuację, a on na to oczywiście, że jak błędne hasło to błędne hasło. Chwilę mi zajęło wytłumaczenie mu, że hasło wcale nie jest błędne, ale w końcu załapał i zaczął sprawdzać.
I co?
I ktoś zawnioskowal o odebranie Pani uprawnień.
Ja już osrana. Pytam kto? Jakiś tam Gieniu. Pytam kto to. Kierownik egzekucji. Dziękuję do widzenia.

Osrana jak nie wiem, bo co ja musiałam odjebać, żeby tak nagle bez uprzedzenia zabrali mi uprawnienia do wszystkiego.
Idę do jednej z księgowych i opowiadam, bo kierowniczka akurat na urlopie. Zaczęły się telefony i co się okazało?
Ja miałam pierwotnie iść do działu egzekucji, ale przenieśli mnie od razu do księgowości.
Koleś mnie ma na stanie, a że typiary na oczy nie widział to kazał usunąć z systemu zamiast po prostu zadzwonic do kadr.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Dzisiaj taka zamuła w pracy, że zaraz zniosę jajko.
Już nawet nie udaję, że coś robie, bo przecież skoro wszytko zrobiłam to co będę zamylać?
 

 
Drugi tydzień jestem chora
 

 
Rowerek kupiony
Kross i jednak 20cali
  • awatar Gość: ojej no to przykro nam, naprawdę :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Tak wiele mam tu do napisania, a w ogóle nie mam weny. Chęci zresztą też. Szkoda, że mi sie nie chce, bo tak dobrze to u mnie nie było od dawien dawna.
W końcu wierzę w to, że mi się uda, że trafiłam na tego odpowiedniego. Nieidealnego, ale odpowiedniego.
Na tak zaawansowanym etapie nie byłam od rozstania z ojcem Z. I chociaż dalej to niby nic pewnego. I to wszystko sprawia wrażenie tak ulotnego. I nie padly2 żadne obietnice, zobowiązania czy większe wyznania to czuje jakiś taki wewnętrzny spokój i pewność.

I zawsze jak napiszę, że jest dobrze to boję się że po tym może się spierdolić
  • awatar MamaNaWózku: @mietowy.dzem: normalnie. Zupełnie naturalnie. Lubi dzieci, ma podejście. Nie zauważyłam, aby to był dla niego problem czy żeby się bał ;)
  • awatar mietowy.dzem: spierdolić sie zawsze może ;) bez względu jak człowiek bardzo się stara. Jak Twój partner reaguje na fakt iż masz Z?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Pomocy!

Muszę kupić rowerek dla Zu, bo ma od taty, ale takiego ciężkiego zloma, że nie może go udźwignąć.

Aluminiowe co znalazłam to wydatek około 1000zł.

Możecie polecić coś lekkiego i w miarę taniego?
  • awatar MamaNaWózku: @kar00lka: no biegowy to też miała taki, że go wszędzie taszczyła. Teraz to inna bajka :)
  • awatar kar00lka: My mamy lionelo. Moja 2 latka spokojnie go podnosi i przenosi. Nawet po schodach.
  • awatar MamaNaWózku: @zaczarowane ciasteczko: widać od razu, że rury cieńsze ;) no moja Zu to ledwo ten swój podnosi, a co dopiero na nim pojechać czy w ogóle ruszyć. Dzięki
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
W piątek jadę na cały weekend do G.
Pierwsza wspólna noc. Nawet 2 od razu.
Ja nie wiem co to będzie. No nie wiem, nie wiem.

  • awatar Gość: @~ ..: tłumoku, ona się nie zadręcza tylko już się nastawia na niezłe bolcowanie
  • awatar eyesonfire: Bedzie gorooooocoo :D
  • awatar ~ ..: Będzie dobrze, nie zadręczaj się na zapas :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Tak sobie teraz myślę, że właściwie to jest tak dobrze (pomijając jakieś tam pierdy), że aż boję się tym cieszyć.
Naprawdę poznałam fajnego faceta. Takiego akurat dla mnie i akurat dla Zu
 

 
I w ogóle nie wiem co u was, no nawet jak mam chwilę wolnego to nie mam nawet siły czytać tylko sobie muzyki posłucham